00:00:02:Ustawieñ napisów pod syntezator mowy|dokona³ Tomasz[Prebedes]
00:00:06:Zalecana prêdkoœæ czytania przez syntezator to 4
00:00:40:Pozwólcie, ¿e opowiem wam|o swoim dotychczasowym planie dnia.|Kawa w Pary¿u, surfowanie na Malediwach.|Krótka drzemka na Kilimand¿aro.|Aha, mam jeszcze numer od laski z basenu w Rio. I skoczy³em z powrotem|na ostatni¹ kwartê fina³ów ENBIEJ.| Oczywiœcie, w
00:01:04:Paj¹k tutaj.|Nie zawsze taki by³em.|Kiedyœ by³em zwyczajn¹ osob¹.|Ofiar¹ tak¹ jak wy.
00:01:15:- Czeœæ, Milli.|- Czeœæ, Dejwid.
00:01:22:Masz tam sporo miast.|Trzeba mieæ marzenia.|Moje s¹ raczej niema³e, prawda?|Tak.|Do zobaczenia.
00:01:39:Mili.
00:01:42:Dajcie mi chwilê.
00:01:48:Chcia³em ci tylko to daæ.|Kupi³em to na wyprzeda¿y gara¿owej.|Pomyœla³em, ¿e ci siê spodoba.
00:01:59:Jest lekko zadrapana i brakuje paru stopni.
00:02:04:Podoba mi siê.|Naprawdê?|Tak.|Jasna cholera, kulka ry¿owa.
00:02:10:Mark.|A to co|Œwiêta siê zbli¿aj¹?|Mark.|Oddaj jej to.|Cholera, spójrzcie co Dejwid da³ Mili.|Podoba wam siê wie¿a Aifla?|Jak siê tym potrz¹œnie wystarczaj¹co mocno,|to mo¿na us³yszeæ jak wie¿a siê porusza.|Przysiêgam.|Kto chce potrz¹sn¹æ?|Wystarczy.|Prze
00:02:37:Przepraszam, stary.|Chyba nie znam w³asnej si³y.
00:02:43:- Tylko siê wyg³upiam.|- To nie by³o œmieszne.
00:02:46:By³o.
00:02:48:Dejwid?
00:02:51:Dejwid, nie idŸ tam.|To nie jest bezpieczne.|Dejwid, zapomnij o tym.|Daj spokój, ry¿owa kulko, nie b¹dŸ g³upi.
00:02:58:Dejwid, wracaj.|Odpuœæ.|Nic siê nie sta³o.|Przestañ, to nie jest tego warte.|Wracaj, proszê.
00:03:08:Daj spokój, Dejwid.
00:03:12:B¹dŸ ostro¿ny, chodŸ.|Wszystko w porz¹dku, widzisz?|Œwietnie, wracaj.
00:03:19:Dejwid!|Mili, nie idŸ tam!|Dejwid!
00:03:24:Niech mu ktoœ pomo¿e!
00:03:29:- Mili, wracaj!|- Dejwid! Pomocy!|Proszê, pomocy!
00:03:35:- Nie mo¿esz mu pomóc!|- Dejwid!
00:03:38:Mili, przestañ!
00:04:00:W£ASNOŒÆ BIBLIOTEKI REGIONALNEJ ANN ARBOR.|W³aœnie tak to wygl¹da³o za pierwszym razem.|W jednej chwili jestem topielcem, nastêpnie jedyne, co wiem, to,|¿e jestem w bibliotece w Ann Arbor.
00:04:22:Nie ma jak w domu.
00:04:26:Matka zostawi³a mnie, gdy mia³em 5 lat.|Zaœ, jeœli chodzi o ojca,|powiedzmy, ¿e nie bardzo siê poczuwa³.
00:04:36:SpóŸni³eœ siê.
00:04:38:Kolacja wystyg³a.
00:04:43:Gdzie tak w ogóle by³eœ?
00:04:48:Gdy zadajê pytanie|to oczekujê odpowiedzi, okej?
00:04:52:Co ci siê sta³o?
00:04:55:Dzieciaki w szkole.|Dejwid, wracaj tu.|WeŸ mopa i wyczyœæ to gówno.
00:05:01:Dejwid!
00:05:05:Dokonaj m¹drego wyboru.
00:05:09:Dejwid!
00:05:11:Otwórz drzwi.
00:05:35:Teleportowa³em siê?
00:05:38:UCIEKNIJ DO SWOJEJ BIBLIOTEKI
00:05:40:Dobrze.
00:05:43:Teleportowa³em siê do biblioteki.
00:06:15:Nie, nigdzie nie wyszed³.|I wtedy coœ zrozumia³em.|Te rzeczy, które po prostu siê dzia³y mog¹ mnie wyzwoliæ.
00:06:32:Jeœli ona mog³a uciec, to i ja mogê.
00:06:40:Okej.
00:07:23:Chcia³em jej wszystko powiedzieæ.|- Dejwid?
00:07:29:Dejwid?|To znaczy...|i tak by mi nie uwierzy³a.|Dejwid?!|Zda³em sobie sprawê,|¿e najwy¿szy czas zrobiæ krok naprzód.
00:08:04:Chcia³bym wynaj¹æ pokój.|Nie bêdziesz sprawia³ k³opotów, prawda?|¯adnych wyg³upów?|Nie.|¯adnych wyg³upów.
00:08:14:Skoczek.
00:08:31:Oto tam by³em.|Mia³em milion pytañ.
00:08:35:Jak to dzia³a?|Jak mogê to kontrolowaæ?
00:09:24:By³em tam.|Mamusiu, mamusiu, widaæ ocean i wszystko.|Jeœli bêdziemy mieli szczêœcie,|to zobaczymy King Konga.|Naprawdê?|Trzymasz mnie?|- Trzymam ciê i nie puszczê.
00:09:57:KASA OSZCZÊDNOŒCIOWA MIGRANT.
00:10:01:Mia³em 15 lat.|A co wy byœcie zrobili?...|Kiedyœ wymyœlê jak sp³aciæ d³ug.
00:10:14:Jest tu gdzieœ toaleta dla klientów?
00:10:29:- Têdy.|- Jasne.
00:10:33:Tylko szybko.
00:10:35:Nie ma sprawy.|Dziêki.
00:11:18:Bêdê potrzebowa³ wiêkszej torby.
00:11:47:Jasna cholera!
00:11:55:Powiedzia³em, ¿adnych wyg³upów.|Wisisz mi czynsz za dwa dni.
00:12:01:Halo?
00:12:19:Policja i EFBIAJ ju¿ tutaj byli.|Pan sk¹d?|ENESEJ.
00:12:24:Nie wiedzieli z której|strony siê za to zabraæ.|Sejf ma zamek czasowy, czujniki nacisku,|stalowe p³yty.|Ten facet nie umia³by nawet otworzyæ drzwi?|Nie wiedzieliœmy o rabunku,|a¿ do po³udnia.|Chcê taœmy z kamer bezpieczeñstwa,|z ca³ego miesi¹ca.|Chcê te¿ 
00:12:41:To poufne dane.|Po co panu te nazwiska?|Ktokolwiek obrabowa³ sejf musia³ tutaj byæ wczeœniej.|Chcê tych taœm i nazwisk.
00:12:50:Jeszcze dziœ.
00:13:09:Historia mia³a hepi end.|Ry¿owa kulka nie ¿yje, ale...|nigdy nie czu³em siê bardziej ¿ywy.
00:13:17:Teraz ¿yjê w Nowym Jorku.|Po co osiadaæ w jednym miejscu,|skoro masz do dyspozycji ca³y œwiat?
00:13:46:...bli¿ej rzeki.|Ale jak widzicie ta powódŸ|przybra³a na sile w ci¹gu oko³o dziesiêciu minut.|Pytanie brzmi: co siê stanie z tymi ludŸmi?
00:13:54:Potrzeba cudu, by siê do nich dostaæ.
00:14:22:Dzieñ dobry, panie D¿ons.|Jak im idzie?|Po pierwszej po³owie przegrywaj¹ szeœcioma punktami.|Nie bêdzie pan potrzebowa³ parasola.|Nigdy nie wiesz.
00:15:14:Uwa¿aj!|Mogê siê przysi¹œæ?|Co mogê dla ciebie zrobiæ?|Co pijesz?|D¿in z tonikiem.|Tin Grej z tonikiem proszê.
00:15:29:Mieszkasz w Londynie?
00:15:35:Taxi!
00:16:01:Cholera.
00:16:13:Stary, to jest naprawdê do dupy.|S³ysza³em, ¿e to tutaj ma uderzyæ sztorm.|S³ysza³em, ¿e ma uderzyæ na Fid¿i  Fid¿i, tak?|Tak, maj¹ dziewiêcio metrowe nawa³nice.|Naprawdê?
00:17:33:Okej, okej.
00:17:36:Dlaczego?|Poniewa¿ jesteœ odra¿aj¹cy.
00:17:44:Jedynie Bóg powinien mieæ w³adzê bycia w ka¿dym miejscu i czasie.
00:18:09:Jednego mniej, którym trzeba siê martwiæ.
00:18:15:Odci¹æ go.|Wynoœmy siê st¹d.
00:18:20:Tak?|Mamy podejrzanego w sprawie napadu.|Przylecê nastêpnym samolotem.
00:18:33:Jak im idzie?
00:18:35:Nie za dobrze.
00:18:37:Wiêc jednak parasol nie by³ potrzebny.|Tak, mia³eœ racjê.
00:18:58:Nie uciekaj.
00:19:03:8 lat ciê szukaliœmy.
00:19:10:A pan to kto?
00:19:12:Nazywam siê Roland.
00:19:14:Co robisz w moim mieszkaniu?
00:19:16:Dojdziemy i do tego.
00:19:22:Jaki z³odziej zostawia notatki?
00:19:29:Chyba muszê pogadaæ z moimi adwokatami.|Czemu?|Nie jesteœ aresztowany.|To znaczy, ¿e nie jesteœ|zy Policji?|Ka¿dy mo¿e obrabowaæ bank.|Ale chcia³bym wiedzieæ jak|obrabowa³eœ bank bez otwierania drzwi.|No dalej.|Jestem pewien, ¿e coœ wymyœlisz.
00:19:46:Pos³uchaj...|Skoro nie jesteœ z policji a...
00:19:51:ja nie jestem aresztowany...
00:19:54:To chcia³bym, ¿ebyœ wyszed³.
00:20:01:Potrzebujesz z tym pomocy?
00:20:05:Minê³o trochê czasu odk¹d korzysta³eœ z drzwi, co?
00:20:11:Wiem kim jesteœ.
00:20:14:Wiem czym jesteœ.
00:20:18:Rozmowa skoñczona...
00:20:20:Rozmowa siê nie skoñczy...
00:20:23:póki nie odpowiesz na moje pytania!
00:20:28:Powiedz mi,
00:20:31:jak prze¿y³eœ tak d³ugo, co.|Kto ci pomaga?
00:20:37:Skoczkowie.
00:20:45:Ciê¿ko jest dokonaæ skoku,|gdy tysi¹ce wolt przechodzi przez twój mózg, co.
00:20:55:Kto ciê chroni?
00:20:57:Daj mi odpowiedŸ bym móg³ iœæ do domu.|Dobrze, skoczku.
00:21:14:Myœlisz, ¿e mo¿esz tak robiæ ca³y czas?|¯yæ w ten sposób, bez ¿adnych konsekwencji?
00:21:22:Zawsze s¹ konsekwencje.
00:21:29:Dok¹d siê wybierasz, co.|Mam ciê.
00:21:40:Myœlisz, ¿e mo¿esz siê ukryæ za œcian¹?|Podró¿owaæ gdzie zechcesz?|Ju¿ nie!
00:21:56:...66 stopni.
00:22:03:Dejwid?
00:22:04:Dejwid?!
00:22:05:To ty?
00:22:07:Dejwid, nie idŸ!
00:22:10:Wys³uchaj mnie, okej.
00:22:16:Nie wiem, czy mi odbija, czy nie.|Nie wiem o wielu rzeczach.|Ale jeœli mnie s³yszysz...|Czekaj, Dejwid!|Chcê z tob¹ porozmawiaæ!
00:22:29:Dejwid, jeœli mnie s³yszysz, synu...
00:22:32:Ju¿ dobrze.
00:22:34:Mo¿esz wróciæ do domu.|Kiedy tylko zechcesz.
00:22:42:Nie odbija ci.
00:22:49:Telekomunikacja.
00:22:51:Tu Roland. Uciek³.
00:22:55:Mamy jego miejsca odwiedzin.
00:22:59:Chcê, byœ postawi³ wszystkich na nogi.|Wszystkich.
00:23:55:A to kto?
00:24:16:Mogê w czymœ pomóc?|Tak...|Dzieñ dobry, pani Harris.|To ja, Dejwid.
00:24:24:Dejwid?
00:24:26:Dejwid Rajs?
00:24:28:- Mili mia³a racjê, nie jesteœ...|- Martwy.|Tak, nie jestem.
00:24:34:W³aœciwie mia³em nadziejê,|¿e powie mi pani gdzie znajdê Mili.|Mili... wynajmuje w³asne mieszkanie|na rogu Morton, numer 260.
00:24:42:Ci¹gle tutaj jest?|Tak, pracuje w barze £illhanda w kampusie.
00:25:09:Okej, napatrzy³em siê.
00:25:19:Jasna cholera, kulka ry¿owa?
00:25:23:Mark, Mark Kobold.
00:25:26:Sorry, stary.|Nie znam ciê.|Jezu Chryste.|Widzê ducha?
00:25:31:Mam jakiœ szósty zmys³?|Nie wiem o czym mówisz, okej?
00:25:38:Hej, ludzie, to ry¿owa kulka.
00:25:41:Nie masz ochoty wypiæ piwa|ze starym kumplem z liceum?|Nie jestem tym Dejwidem...|- Dejwid?
00:25:49:Mili, to dzieciak Riców.
00:25:53:Mili?|Czeœæ.
00:25:56:Wyjdziesz nie mówi¹c nic?
00:25:59:Przepraszam, nie zauwa¿y³em ciê.|Nie? Przypadkiem gapi³eœ siê na mnie|przez ostatnie 45 minut?
00:26:06:W³aœnie, Dejwid.|Mo¿e coœ powiesz?
00:26:09:- Myœlê, ¿e jesteœ pijany.|- Nie jestem pijany, okej?|Jestem spoko.|Ca³kowicie, w stu dziesiêciu procentach spoko.|To by³o naprawdê spoko...|Mo¿e znajdziesz ³awkê|i siê przeœpisz, co.|A mo¿e zrobisz mi drinka, skarbie, ze specjaln¹ wk³adk¹.
00:26:25:Dejwid, nie!
00:26:29:No chodŸ.
00:26:34:Przestañcie!
00:26:36:Przestañ!|Ry¿owa kulka idzie na dno.
00:26:53:Coœ ty mi zrobi³, dziwaku?!
00:27:01:Chyba nie znam w³asnej si³y.
00:27:17:Nic ci nie jest?|- Nie.|- Gdzie Mark?
00:27:22:Nawia³.
00:27:24:Co.
00:27:25:Nie s¹dzê... by prêdko wróci³.
00:27:33:Troszkê krwawisz.
00:27:36:Trzeba siê tym zaj¹æ.
00:27:39:ChodŸ.
00:27:54:Wiêc zauwa¿y³aœ mnie, gdy tylko wszed³em?
00:27:57:Mo¿e.
00:28:02:Nie wiedzia³em, co powiedzieæ.
00:28:04:Mo¿e coœ w stylu: czeœæ, witaj,
00:28:07:kawa³ czasu, co u ciebie?
00:28:12:Czeœæ.
00:28:13:Witaj.
00:28:14:Kawa³ czasu.|Co u ciebie?|Dobrze.
00:28:17:A u ciebie?|Zawsze sprawiasz,|¿e ³amiê sobie g³owê.
00:28:24:Zastanawia³em siê czy nadal tu bêdziesz.
00:28:28:A gdzie indziej mog³abym byæ?|Mia³aœ tê listê, czy¿ nie?|Chcia³aœ zwiedziæ œwiat.
00:28:35:Wszystko siê zmienia...|Wszyscy musimy dorosn¹æ, prawda?|Wiêc czym siê zajmujesz?
00:28:44:Robiê w bankowoœci.
00:28:47:Bankowoœæ?|Jak siê w to wszed³eœ?|W sumie bardzo ³atwo.|Po prostu tam... wyl¹dowa³em.|Czy ty aby nie obla³eœ algebry?|Nie.
00:28:58:Skorzystam teraz ze swojej przerwy.|Tak, jasne.
00:29:05:Wiêc wróci³eœ.
00:29:08:Jakie masz teraz plany?|Mo¿e zacznê podró¿owaæ.
00:29:17:Myœla³em, ¿e mo¿e odwiedzê Rzym.
00:29:23:Naprawdê chcesz jechaæ do Rzymu?|Daj spokój, wiesz, ¿e to moje marzenie.|Nie próbuj mnie nabraæ, okej?
00:29:31:Wiêc jedŸ ze mn¹.|Jechaæ z tob¹?|Zapraszasz mnie na wyjazd do Rzymu?
00:29:38:To znaczy, tylko, jeœli|chcesz omin¹æ tê nudn¹ czêœæ.
00:30:17:Ja to wezmê.|Dziêkujê.
00:30:20:Jak pan chce.
00:30:24:Dasz wiarê, ¿e 10 godzin temu|byliœmy w Ann Arbor?|Tak.
00:30:30:Czego chce SJAJEJ?
00:30:32:Obawiam siê, ¿e to œciœle tajne.|Naprawdê?
00:30:36:To obawiam siê, ¿e bêdê musia³|zobaczyæ federalny nakaz.|Poniewa¿ nie wierzê, ¿e jesteœ|tym, za kogo siê podajesz.|Oczywiœcie.
00:30:56:Œwietnie, kolejny glina.
00:31:04:Tak wiêc, Mark,|powiedz mi, co siê sta³o w banku.
00:31:08:Ju¿ im mówi³em.
00:31:10:Jesteœ kolejnym, który mi nie uwierzy.
00:31:14:Pisze tutaj, ¿e by³eœ w sejfie.
00:31:21:Chcesz siê z tego œmiaæ?|Proszê bardzo.|Œmiej siê.
00:31:27:S³yszysz, ¿ebym siê œmia³?
00:31:30:Dziewczyna nazywa siê Mili Harris.|By³a na pok³adzie samolotu do Rzymu 16 godzin temu.|Ale nie polecia³a sama.
00:31:41:Dziêki.
00:31:51:No i...?
00:31:52:Co o tym s¹dzisz?
00:31:58:Myœlê, ¿e jest coœ czego mi nie mówisz.
00:32:05:Co masz na myœli?
00:32:08:Ten pokój.
00:32:10:Pierwsza klasa.
00:32:14:Z regu³y, gdy w moim ¿yciu rzeczy wydaj¹ siê zbyt|dobre, by byæ prawdziwe, to nie s¹.
00:32:19:- Mówi³em, zajmujê siê...|- Bankowoœci¹.
00:32:24:Widzisz, wiem, ¿e obla³eœ algebrê.
00:32:29:Jeœli nie chcesz mi mówiæ wszystkiego, to okej.
00:32:33:Ale mnie nie ok³amuj.
00:32:36:Nie ok³amujê ciê.
00:32:39:Wiem.
00:32:48:To dobrze.
00:33:06:Nie mogê dosiêgn¹æ.
00:33:55:Spokojnie.
00:33:58:Mog³eœ mnie po prostu zaprosiæ na randkê.
00:34:24:Wiesz, to zawsze by³ numer jeden na mojej liœcie.
00:34:28:Wiem.
00:34:30:Musisz byæ niez³y, to wszystko.
00:34:33:Niez³y w czym?
00:34:43:Szczêœciarz.|Nie ma pojêcia.
00:34:51:- Czekajcie.|- Przepraszam pana.|- Nie.|- Co.|- To niemo¿liwe.|- Co.|Zamkniête. Zamkniête?|- Tak.|Co to znaczy zamkniête?|Jakim cudem?|Chcemy wejœæ tylko tam.|To niemo¿liwe.|Nie, nie.|Czemu jest zamkniête?...|To niemo¿liwe.|Dejwid, nic siê nie sta³o.|Obej
00:35:11:Przesz³a kawa³ drogi,|¿eby wejœæ do œrodka.|Daj spokój.|Przepraszam, on jest...|Sama nie wiem.|Do widzenia.
00:35:23:Mili.
00:35:25:ChodŸ.
00:35:26:Co.
00:35:27:ChodŸ.
00:35:28:Zrobimy sobie prywatn¹ wycieczkê.|Jest zamkniête, nie mo¿emy siê w³amaæ do Koloseum.|Kto mówi³, ¿e jest zamkniête?|Drzwi s¹ otwarte.|Chcesz zobaczyæ Koloseum czy nie?
00:35:40:ChodŸ.|Nie powinniœmy tego robiæ.
00:36:08:To miejsce jest niesamowite.|Chcia³em byœ je zobaczy³a.|Musisz przyznaæ,|¿e jest warte zostania aresztowanym.
00:36:16:Tak.
00:36:23:Jest œwietne.
00:36:30:Na dole trzymano gladiatorów w celach i klatkach.
00:36:36:Mo¿e zejdziemy na dó³?|Nie mo¿emy tam iœæ, jest zakaz wstêpu.|Nigdzie nie ma zakazu.|Co.
00:36:48:Mili.
00:36:53:Te drzwi te¿ s¹ otwarte?|Teraz tak.|Tak.
00:36:58:Chcesz to zobaczyæ.|Zaufaj mi.
00:37:16:Najgorsi z nich wygrywali.|Mo¿e.
00:37:29:Chyba mówi¹ ci – „zakaz wstêpu”.|Mówisz po w³osku?
00:37:35:Nie.
00:37:37:LIngresso znaczy „wchodŸcie”.
00:37:41:Myœla³am, ¿e to znaczy bzdura.|To znaczy, ¿e powinnaœ tu zostaæ,|a ja otworzê je od œrodka.
00:37:49:Przepraszam, zaraz wrócê.
00:38:05:Dziêkujê bardzo.|Nastêpny pokaz o osiemnastej zero zero.|Nie zapomnijcie o napiwkach.
00:38:21:Co.
00:38:22:Trochê zajêty?
00:38:25:Tak, widzê.
00:38:28:Niewa¿ne.
00:38:32:Na twoim miejscu nie otwiera³bym tych drzwi.|Nie, jeœli chcia³bym,|by moja dziewczyna oddycha³a.|Ale to tylko gdybym by³ tob¹.|Co chcesz zrobiæ?|Przyprowadziæ j¹ na ma³y, romantyczny piknik?|Posiedzonko przy herbatce?|Myœlisz, ¿e tak siê stanie?|Tylko krz
00:38:50:Myœla³eœ, ¿e jesteœ jedyny?|Naprawdê nie mia³eœ pojêcia, prawda?|Prowadzisz ¿ycie takie jak dot¹d.|Myœlisz, ¿e wyjedziesz sobie na wakacje|do Rzymu i oni nie zauwa¿¹.|Poskaczesz z miejsca na miejsce.|Hop, hop, hop.|I nic siê nie stanie?
00:39:07:Ale oni zauwa¿yli.
00:39:10:Nie ja.
00:39:11:My siê ju¿ znamy, nie mówiê o mnie.|Mówiê o nich.
00:39:15:Tam.
00:39:20:Czeœæ, ch³opaki.
00:39:26:Wiêc zosta³em tylko ja.
00:39:29:To coœ nowego.
00:39:42:Witaj na wojnie.
00:39:58:Powiedzcie, gdy siê zmêczycie.
00:40:02:Blisko. Dejwid?
00:40:08:Co siê dzieje?
00:40:13:Racja.|Poznajmy twoj¹ dziewczynê, dobrze?|Nie!
00:40:30:Kim s¹ ci ludzie?|Paladyni.|Paladyni zabijaj¹ skoczków.|Ja zabijam Paladynów.|Koniec wyk³adu.
00:40:47:Czekaj!
00:40:55:Przeszed³em przez twoj¹ dziurê po skoku.
00:40:58:Co ty tu robisz?
00:41:00:Co.|Myœla³eœ, ¿e na mnie naskoczysz?|Nie powinieneœ tego widzieæ.|Nie powinno ciê tu byæ.|Spadaj st¹d.
00:41:08:Odpierdolisz siê grzecznie?
00:41:11:To mo¿e tak.|Mo¿e twoja dziewczyna nadal ¿yje.
00:41:19:Co ci siê sta³o?
00:41:21:Nic.
00:41:22:- ChodŸmy st¹d.|- Co.|Myœlê, ¿e powinniœmy st¹d iœæ.|To nie brzmia³o jak nic...|Mia³aœ racjê, okej?|Nie powinienem by³ tam schodziæ.|Wszystko w porz¹dku.|ChodŸmy.|Jeszcze zd¹¿ymy do muzeum.
00:41:40:Dejwid, powiesz coœ?
00:41:43:Musi byæ tu gdzieœ jakaœ taksówka.|Czemu do mnie nie mówisz?|Mów do mnie.|Powiem ci wszystko w hotelu, okej|Nie bêdê czeka³a a¿ do niego wrócimy.|Mili, wszystko w porz¹dku, okej|Nie, nie jest w porz¹dku.|Musimy wracaæ.
00:42:03:Nie chyba pope³niacie b³¹d.|B¹dŸ cicho.|Szukacie...
00:42:08:Wiemy, ¿e... przepraszam,|nie powinno nas tam byæ.
00:42:15:Nie mo¿ecie nas puœciæ z ostrze¿eniem?|Okej, okej.
00:42:21:Mili, wracaj do hotelu, okej|- Nie jesteœmy razem.|- Jestem z nim!|Nie znam jej.
00:42:28:Mili, wracaj do hotelu.|Nie.
00:42:34:Mówi³em, chcê zobaczyæ Mili.
00:42:37:Gdzie jest cia³o?
00:42:39:Nic nie zrobi³em, okej|Ile razy mam powtarzaæ to samo?
00:42:47:Wie pan ile jeszcze tam bêdzie?
00:42:50:Czekamy na sêdziego.
00:42:52:Tak, wiem.|Czekamy na sêdziego ca³¹ noc.
00:42:58:Nie mówiê po w³osku.|Nie rozumiem co pan mówi.|Usi¹dŸ albo my posadzimy ciebie.
00:43:04:- Okej, siadam.|- Siadaj!
00:43:07:Ona nie ma z tym nic wspólnego.
00:43:13:Sêdzia ju¿ jest.
00:43:15:Zatrzymamy paszport.|Bez obaw.|Nie potrzebujesz go tam, gdzie idziesz.
00:43:32:Witaj, Dejwidzie.
00:43:34:Masz oko³o 30 sekund nim wejd¹|przez te drzwi, rozumiesz?|Musisz st¹d uciekaæ.|Zostaw dziewczynê.|Jak bêdzie z tob¹ to zginie.|Mamo!
00:43:43:20 sekund, Dejwid.
00:43:47:Mamo!
00:44:04:Mili.
00:44:07:Ju¿ koniec.
00:44:12:Mogê iœæ. Puœcili ciê?
00:44:14:Tak. Tak po prostu?
00:44:17:Tak.
00:44:21:Skoro ciê puœcili to czemu biegniesz?|Wymagane jest byœmy natychmiast opuœcili miasto.|Co ci powiedzieli?
00:44:28:Zadali kilka pytañ.
00:44:30:Przez 8 godzin?| Sporo pytañ.|Naprawdê chcê ci wierzyæ,|ale mi tego nie u³atwiasz.
00:44:37:Wiêc mi zaufaj. ChodŸmy.
00:44:44:Zabierzesz nas?
00:44:46:Tak?
00:44:48:Wsi¹dŸ do taksówki.
00:44:50:Mili, wsiadaj do samochodu.
00:44:54:Proszê, wsi¹dŸ.
00:45:20:To twoje.
00:45:21:Pamiêtasz jak mówi³am,|¿e nie musisz mi mówiæ wszystkiego?
00:45:25:Zmieni³am zdanie.
00:45:32:Co jest w plecaku?
00:45:58:Sk¹d to masz?
00:46:07:Nie chcê ciê ok³amywaæ.
00:46:10:Ale nie chcesz mi te¿ powiedzieæ prawdy.
00:46:16:Nie mogê z tob¹ lecieæ, Mili.
00:46:19:Tutaj musimy siê rozstaæ.
00:46:37:Do Ditroit?
00:46:48:Roland.
00:46:49:Zgubiliœmy go, sjir.
00:46:52:Ilu wys³aliœcie?|Dwóch ludzi.|Mówi³em, ¿eby wys³aæ wszystkich.|Myœleliœmy, ¿e dwóch wystarczy, ale go zgubili.
00:46:59:Tak jakby wiedzia³, ¿e idziemy.
00:47:02:Przeszukujemy teraz teren.
00:47:05:Informuj mnie.|Sprawdzê inny trop.
00:47:22:£illiam Rajs?
00:47:23:Tak.
00:47:25:AJRES.
00:47:28:Mo¿emy...
00:47:29:wejœæ i porozmawiaæ?
00:47:33:Nie muszê pytaæ, robiê to z grzecznoœci.
00:47:37:Wiêc o co chodzi?
00:47:39:O pana syna, Dejwida.
00:47:43:Ma k³opoty, czy coœ?
00:47:48:Pójdzie bardziej g³adko,|jeœli ja bêdê zadawa³ pytania.
00:47:52:Kiedy ostatni raz widzia³ pan syna?
00:47:57:8 lat temu.
00:48:00:8 lat?
00:48:03:Zgadza siê.
00:48:06:Co z przyjació³mi?|Jest ktoœ z kim mogê porozmawiaæ?
00:48:11:Nie mia³ wielu przyjació³.|Chcia³bym porozmawiaæ z matk¹ Dejwida, jeœli mogê.|Ja tak¿e. Jak pan j¹ znajdzie|to jej powiedzieæ, ¿e czekam.
00:48:19:To ona?
00:48:21:Mery Rajs.
00:48:22:Przynajmniej tak siê wtedy nazywa³a.
00:48:28:Kiedy ostatni raz pan j¹ widzia³?|Odesz³a, gdy dzieciak skoñczy³ 5 lat.
00:48:33:5 lat...
00:48:35:Nie odezwa³a siê od tamtego czasu.
00:48:43:Jeœli czegoœ siê dowiem, dam panu znaæ.
00:48:51:Nie dasz.
00:48:52:Nie dam.
00:48:56:Wrzucili specjalny filmik|i mo¿na robiæ nowe rzeczy.|Jest te¿ lepsze sterowanie.|Wystarczy tylko...
00:49:03:Tylko... wcisn¹æ przycisk, widzisz?|Co ty na to?
00:49:09:Nadal ¿yjesz, tak?
00:49:16:- Dosta³em.|- Nie ¿yje.
00:49:18:Co?!
00:49:19:Dziadostwo. Jest ich wiêcej?|Wiêcej o setki. W³aœnie namierzam dziesiêciu.|Czemu ciê to obchodzi?|Sporo wiêcej.|Co z reszt¹?|A co ma byæ?|Jak powiedzia³em, ja na nich polujê.|Kim oni s¹?|Mówi³em ci, Paladyni.|Tak, powiedzia³eœ jak siê zw¹,
00:49:36:ale nie czego chc¹.
00:49:39:To proste, chc¹ nas widzieæ martwych.|Jeszcze na to nie wpad³eœ?|Tak, tyle wydedukowa³em.|Cieszê siê.|- Dziêki.|Mo¿esz...?|Dlaczego?
00:49:48:Poniewa¿ mo¿emy robiæ na co|rzewnie mamy ochotê.|Proszê, teraz mo¿esz...|Nie ¿yje.|Œwietnie.|Dziêki.
00:49:55:Naprawdê nie ³apiesz, prawda?|Paladyni zabijali skoczków od lat.|To siêga czasów œredniowiecza.
00:50:03:Fanatycy, religijne œwiry,|inkwizycja, polowanie na czarownice, to wszystko ich sprawka.
00:50:08:S³uchaj, s¹ inteligentni.
00:50:10:S¹ szybcy i dobrze zorganizowani.
00:50:12:Nie wa¿ne jakim kosztem,|ale zabij¹ ka¿dego
00:50:15:by ciê dopaœæ. Zabior¹ ci rodzinê, przyjació³. Tê dziewczynê, któr¹ zabra³eœ do Rzymu.
00:50:22:Zabij¹ ich.
00:50:23:Wszystkich.
00:50:26:Przyzwyczajaj siê, to tylko kwestia czasu.
00:50:31:Skoczê po tako, chcesz?
00:51:28:Niech ktoœ sprowadzi pomoc!
00:51:31:Pomocy!
00:51:32:- Co siê sta³o?|- Co siê tu dzieje?
00:51:44:Wszystko w porz¹dku?
00:51:53:Co tu siê u diab³a, sta³o?|Mark!|- Jezu Chryste|Co ty mu powiedzia³eœ?|Sk¹d wiedzieli o Ann Arbor?|
00:52:01:- Nie dotykaj mnie. Nie podchodŸ!
00:52:04:Czarny koleœ, bia³e w³osy,|nazywa³ siê Roland?
00:52:07:Odpowiedz tylko na pytanie.|Albo zrzucê ciê z Mount Everestu, okej?
00:52:11:Co?! Co mu powiedzia³eœ?|Co?|Ja nie...|Co?!|Wiem, ¿e powiedzia³eœ mu o Rzymie i o Ann Arbor.|Powiedzia³eœ mu o Mili?|Powiedzia³em mu wszystko.|Czemu?!|Czemu to zrobi³eœ?!
00:52:25:A czemu nie?|Kim ty jesteœ?!
00:52:37:Gdzie poszed³ Paladyn?
00:52:39:Pop³ywaæ.|Na Pacyfiku?|Nie, w³aœciwie to na Atlantyku.|£adne wybrze¿e na Kubie.
00:52:47:Co ty robisz?|Od³ó¿ to!|W³aœciwie muszê po¿yczyæ parê rzeczy.|Trzymaj siê od tego z dala od tej œciany!|Myœlisz, ¿e jesteœ u siebie?|Muszê znaleŸæ Rolanda.|Nie, nie chcesz tego.|Nie chcesz.
00:53:00:Mam jedynie 8 godzin.
00:53:02:Dziewczyna... samolot wyl¹duje za 8 godzin.|To ci nie pomo¿e.|Te rzeczy maj¹ ze 4 lata.|Skocz lepiej do liceum, mo¿e siê czegoœ nauczysz.|Namierzam ich od 10 lat.|Spójrz na to.|Widzisz to?|Nasza pierwsza runda w Nepalu.|Powinieneœ by³ widzieæ co zrobili m
00:53:21:Nie traæ czasu.
00:53:24:Zostaw to mnie.
00:53:37:Mo¿esz...?|Pos³uchaj...|Mogê mieæ odrobinê prywatnoœci?|Wiesz, to moja rzecz. Po prostu siê... No wiesz. Odwróæ. W³aœnie.
00:53:50:Pomyœla³em, ¿e jeœli zrobimy to razem
00:53:53:to mo¿emy ich dorwaæ.
00:53:55:Masz na myœli, ¿e ty i ja?
00:53:57:Tak.
00:53:58:Niby mamy dzia³aæ w dru¿ynie?
00:54:01:Tak.
00:54:03:Sorry, ale nie za dobrze mi to idzie.
00:54:21:Wyœwiadcz mi przys³ugê, okej|Zniknij st¹d, gdy wrócê.|ZnajdŸ kamieñ, wpe³znij pod niego|i tam zostañ.
00:54:34:Joi wooi, bracie.
00:54:37:To znaczy "¿egnaj" po chiñsku.
00:55:42:Nie mo¿esz za mn¹ ³aziæ.|W³aœciwie jestem jedyn¹ osob¹, która mo¿e.
00:55:47:Szczêœciarz ze mnie.
00:56:02:Czemu chodzisz?
00:56:03:Znam Tokio bardzo dobrze.|Jest wiele miejsc do skoków, wiêc...
00:56:07:Wiesz, lubiê chodziæ dla odmiany.
00:56:09:To sprawia, ¿e czujê siê normalny.
00:56:13:Czyta³eœ "Team up" Marvela?
00:56:15:Tak, czyta³em.
00:56:17:Dwóch superbohaterów, którzy ³¹cz¹ si³y,|na pewien czas.
00:56:21:Wiem co próbujesz zrobiæ. Nie kupiê tego.
00:56:24:Dla w³asnego dobra wracaj do domu.
00:56:27:- Mieszkasz w jaskini.|- Nazywa siê legowisko. I co z tego?
00:56:32:Mówiê tylko, ¿e mamy coœ wspólnego.
00:56:38:Wiem te¿ gdzie znaleŸæ Rolanda.
00:56:52:To robimy to czy nie?
00:57:20:Przepraszam, sprzêg³o siê zaciê³o.
00:57:23:Dziki ogier.
00:57:25:Tak, ale nie dam siê wyrzuciæ z siod³a, nie?
00:57:44:Trzymaj siê, synu.
00:58:01:O ma³y w³os.
00:58:04:NieŸle.
00:58:06:Wóz wa¿y lekko dwie tony.
00:58:08:Jak ty...
00:58:09:Jeœli jest w ruchu to mo¿na z nim skoczyæ.
00:58:12:W sumie zna³em kiedyœ pewnego skoczka.|Szalony drañ.|Chcia³ przenieœæ ca³y budynek.|Wiêcej ju¿ tego nie spróbuje.|Czemu?|Bo nie ¿yje.|Przez to zgin¹³. Mimo wszystko, uda³o mu siê|nim lekko poruszyæ.
00:58:30:Od jak dawna to robisz?
00:58:32:Co?|Jak d³ugo je¿d¿ê?|Nie, skaczesz.|Odk¹d skoñczy³em 5 lat. 5 lat?|Tak. Jak udawa³o ci siê to ukryæ przed innymi?
00:58:42:Na przyk³ad przed rodzicami?|Ca³kiem ³atwo,|gdy ich nie ma w pobli¿u.|A gdzie s¹?|Nie w pobli¿u.
00:58:53:Matka zostawi³a mnie, gdy mia³em 5 lat.
00:58:58:Wiem jak to jest... no wiesz...
00:59:01:Mój ojciec... on...|Czy ja ciê pytam o rodzinê?
00:59:06:To znaczy, jesteœmy osieroconymi bohaterami.
00:59:17:Nie mogê tego robiæ.|Muszê iœæ.
00:59:20:Jej samolot nied³ugo wyl¹duje,|a ja potrzebuje odpowiedzi.
00:59:25:To jest to, Harry.
00:59:27:"Team up" Marvela, teraz albo nigdy.
00:59:31:Tylko na pewien czas?
00:59:33:Uratowaæ j¹, zabiæ jego.|Wiesz, i koniec.
00:59:37:Dobrze.
00:59:54:Samolot z Rzymu przylecia³ godzinê temu.
00:59:57:O nie.
00:59:59:Nie sprawdzi³eœ rozk³adu?
01:00:04:Musimy j¹ znaleŸæ, wiesz?|Ty j¹ znajdziesz, ja siê uzbrojê.|Spotkamy siê w legowisku|Dobrze?|- W porz¹dku.
01:00:14:Na co siê gapisz?
01:00:25:Jestem przyjacielem Mili.|Nazywam siê Dejwid.
01:00:28:Jest tutaj?
01:00:29:O ile mi wiadomo to by³a z tob¹.
01:00:33:Twój przyjaciel tu by³.
01:00:36:O kim mówisz?
01:00:37:Czarny koleœ, bia³e w³osy.|Minêliœcie siê.
01:01:13:Jezu.
01:01:14:Czeœæ.
01:01:16:Dejwid...
01:01:18:Co ty tu u diab³a robisz?
01:01:20:Dzwoni³em, ale nie odbiera³aœ.|Wiêc siê w³ama³eœ?|Tak, musia³em mieæ pewnoœæ,|¿e nic ci nie jest. Nie, Dejwid, coœ mi jest.
01:01:29:Zostawi³eœ mnie na lotnisku w Rzymie.|Przykro mi.
01:01:37:Przykro ci.
01:01:39:Dziêkujê.
01:01:44:Myœlê, ¿e powinieneœ iœæ.
01:01:53:Dejwid, musisz wyjœæ.
01:01:55:Pospiesz siê, nie mamy czasu.
01:01:57:Co ty robisz?!
01:01:59:Dejwid, mówi³am ci byœ wyszed³.
01:02:03:Ja...
01:02:04:"Ja" co?|Nie zajmujê siê bankowoœci¹, okej?
01:02:08:Serio?
01:02:10:To znaczy pieni¹dze pochodzi³y z banku, wiesz.|W³aœciwie z kilku banków.
01:02:15:Mówisz mi, ¿e okrada³eœ banki?
01:02:17:W ma³ym tylko stopniu.
01:02:20:Pójdziesz, proszê, z mojego domu?
01:02:34:Mili, przepraszam.
01:02:36:- Naprawdê mi przykro.|- Po prostu idŸ.|Musimy iœæ.|- Zostaw mnie w spokoju.
01:02:42:Prêdko.
01:02:43:To mo¿e lekko zaboleæ, okej?
01:02:49:Ju¿ dobrze.
01:02:51:Zaufaj mi, dobrze?|Zaufaj mi.|Nie zrobiê ci krzywdy.|Nie zbli¿aj siê.
01:02:57:Nie podchodŸ.
01:03:01:Wyjaœniê ci to, dobrze?|Wszystko ci wyjaœniê.
01:03:07:S¹ tutaj.
01:03:09:Zostañ, dobrze?|Zostañ gdzie jesteœ.
01:03:12:Dejwid?!
01:03:13:Prêdko, zamyka siê.
01:03:34:Griffin.
01:03:35:Jest coœ co muszê ci powiedzieæ.|Wiêc j¹ znalaz³eœ?|Coœ co ciê trochê wkurzy.
01:03:41:Co ona tu robi?
01:03:43:To nie jest jakiœ klub wiesz?|Mili mówi³em ci, ¿e masz zostaæ.|Mo¿e zabraæ ciê na Mount Everest, zale¿y od ciebie.
01:03:51:Pos³uchaj mnie. Próbuje ci powiedzieæ ¿e przyprowadzi³em j¹ tu...|Sprowadzaj¹c j¹ tu mog¹ za tob¹ pod¹¿yæ.|Oni maj¹ maszynê.|Mog¹ otworzyæ dziurê po skoku.|O czym ty mówisz?|Mówiê, ¿e mog¹ pod¹¿yæ za nami wszêdzie.
01:04:20:Jest was dwóch?
01:04:22:Dejwid, co siê dzieje?
01:04:25:Mili, zostañ tutaj.|Nie!
01:04:28:Coœ ty zrobi³?|Griffin.|Lepiej odpuœæ.
01:04:31:Musimy iœæ.|Co ty zrobi³eœ?
01:05:15:Jasna cholera!
01:05:32:ŒMIERÆ
01:05:39:Mama?
01:05:48:Dziêki za doprowadzenie mnie|do swojego przyjaciela.|Czekaj!
01:05:54:Czemu mi to robisz? Nigdy ciê nie skrzywdzi³em.
01:05:57:Nikomu nie zrobi³em krzywdy.
01:06:00:Jeszcze nie, ale skrzywdzi³byœ.
01:06:04:Prêdzej czy póŸniej wszyscy stajecie siê Ÿli.
01:06:07:Co, jeœli jestem inny?
01:06:12:Nie jesteœ.
01:06:13:Ja jestem.
01:06:16:W nogi!
01:06:33:Czas odes³aæ ciê do domu, do mamusi.
01:07:04:Dejwid?
01:07:05:Mili.
01:07:29:Dejwid?
01:07:31:Mili, idŸ st¹d.
01:07:33:Uciekaj, okej?
01:07:35:Mili, uciekaj!
01:07:37:Uciekaj!
01:08:10:Odetnê ciê, ale zabierz mnie st¹d.
01:08:13:Œwietnie.
01:08:25:Zabierzesz mnie teraz?
01:08:38:Okej.
01:08:39:Zabiorê ciê.
01:08:41:Zostawiê ciê w spokoju.
01:08:49:Zawsze liczy³aœ siê tylko ty.
01:08:53:Od momentu, gdy skoñczyliœmy 5 lat.
01:08:56:Zawsze liczy³aœ siê ty.
01:08:59:Proszê, zabierz mnie.
01:09:05:WeŸ g³êboki oddech.
01:09:17:Mam j¹. Uwiêzi³em ich. Bez maszyny s¹ udupieni.
01:09:24:Mili.
01:09:25:Mam j¹.
01:09:26:Nie!
01:09:28:Mili!
01:09:31:Có¿...
01:09:33:Cholera, nie spodziewa³em siê tego.
01:09:36:Nie wiedzia³em.
01:09:41:Teraz bêd¹ musieli przyjœæ do nas.
01:09:44:Ugaœcie ten ogieñ.
01:09:50:Co to.
01:09:51:Co?
01:09:52:Co ty robisz? Nic, zamierza³em wybraæ siê na krêgle.
01:09:56:Roland jest tam z swoj¹ armi¹,|zamierzam tam iœæ i to zakoñczyæ. A co myœla³eœ? Zamierzam jeszcze zafundowaæ im ogromny wybuch. Mili tam jest. Musimy zaryzykowaæ.|To wojna, stary.
01:10:08:Idê po ni¹. Griffin, ona jest tam z mojej winy. Nie mogê tak.|Co? Musimy j¹ stamt¹d wydostaæ. Musimy j¹ wydostaæ! S³yszê ciê!|Nie jestem g³uchy. Rozumiem co mówisz.|Jeszcze s³yszê. To dobrze. To pal¹cy wstyd, tym w³aœnie to jest.
01:10:23:Ale ka¿dy z nam musi czasem z³o¿yæ ofiarê. Sam wiesz. Gdzie ten detonator? Ty z³o¿y³eœ?|¯ebyœ wiedzia³.
01:10:32:Zadowolony?
01:10:35:Gdy mia³em 5 lat. Przyszli do domu i zabili moich rodziców.
01:10:47:Dejwid, Dejwid...
01:11:03:Okej.
01:11:08:S³uchaj, porozmawiajmy,|nim to siê wymknie spod kontroli.
01:11:16:To ci wystarczy za rozmowê? Czy moja wiadomoœæ jest zrozumia³a?!
01:11:21:Nie mogê ci na to pozwoliæ.
01:11:23:Dotkniesz jej raz jeszcze to ciê zabijê! Zrozumia³eœ?
01:11:34:Oddaj mi detonator, Dejwid!
01:11:37:Oddawaj!
01:11:39:Przepraszam, Griffin!
01:11:43:Oddawaj!
01:11:50:Nie rób tego.
01:11:55:Z³y ruch!
01:12:28:O cholera.
01:12:46:W Czeczenii jeszcze nie by³em.
01:12:51:Gdzie siê podzia³eœ?
01:13:07:Pos³uchaj, bracie.|Chyba czas naszej wspó³pracy min¹³.
01:13:27:Stara sztuczka z elektrycznoœci¹.|Niez³y ruch.
01:13:31:Dziêki.
01:13:32:Zdejmij mnie.
01:13:34:Mo¿emy to zakoñczyæ.
01:13:36:Wiesz, nie musia³o tak byæ.
01:13:38:Jest ich tam piêciu, wrócisz tam to jesteœ trup.
01:13:41:S³yszysz mnie?
01:13:42:Nie mo¿esz wygraæ!
01:13:44:Zdejmij mnie. Zrobisz to sam, to jesteœ trup!
01:13:47:Nie jesteœ bohaterem, Dejwid!
01:13:49:Jesteœ skoczkiem!
01:13:51:Nie ocalisz dziewczyny!
01:13:53:Nie ³apiesz tego?!
01:14:09:ZejdŸ!
01:14:10:Mam go!
01:14:30:Przestañ!|Nie mo¿esz skoczyæ, Dejwid!
01:14:43:Jedynie Bóg powinien posiadaæ tak¹ moc.
01:14:47:Nie ty, Dejwid.
01:14:50:Dejwid, tak mi przykro z powodu|tego, co mówi³am wczeœniej.
01:15:00:WeŸ g³êboki oddech.
01:16:01:Dejwid?
01:16:06:Dejwid?
01:16:09:Dejwid!
01:16:13:Kurde, przepraszam.|Przepraszam.
01:16:17:Chyba w³aœnie sp³ukaliœmy bibliotekê.
01:16:26:Dejwid!
01:16:28:Jestem pod wra¿eniem.
01:16:30:Zostañ tutaj, okej|Co?
01:16:33:Sporo siê nauczy³eœ od czasów rabowania banków.
01:16:44:Mówi³em ci, ¿e jestem inny.
01:16:50:Mog³em rzuciæ ciê rekinom na po¿arcie.
01:17:42:Czeœæ.
01:17:46:Mogê w czymœ pomóc?
01:17:49:Czy jest tutaj Mery?
01:17:52:Mamo.
01:18:03:Kochanie, idŸ na górê.
01:18:05:Okej.
01:18:08:Nie by³o ³atwo ciê znaleŸæ.
01:18:11:Nie powinno ciê tu byæ.
01:18:17:Wiêc to prawda?
01:18:21:Jesteœ jedn¹ z nich?
01:18:23:Tak, to prawda. Mia³eœ 5 lat, gdy pierwszy raz dokona³eœ skoku.|Mia³am tylko dwa wyjœcia.
01:18:30:Zabiæ ciê lub zostawiæ.
01:18:33:Wiêc odesz³aœ.
01:18:36:By ciê chroniæ.
01:18:38:Mia³em 5 lat.
01:18:42:Zrobi³am to co musia³am.
01:18:44:Nigdy nie przesta³am o tobie myœleæ.
01:18:47:Nawet przez jeden dzieñ.
01:18:56:Wiêc jestem skoczkiem, a ty Paladynem.
01:18:59:Zgadza siê.
01:19:03:I co teraz?
01:19:07:Dam ci fory, synu.
01:19:10:Poniewa¿ ciê kocham.
01:19:19:Powodzenia.
01:19:56:Wszystko w porz¹dku?
01:19:58:Tak.
01:20:01:Na pewno?
01:20:03:Tak.
01:20:07:To dobrze,
01:20:09:bo zamar zam, mo¿emy iœæ w jakieœ ciep³e miejsce?
01:20:13:Gdzie chcesz iœæ?|Zaskocz mnie.
01:20:17:OdwiedŸ www.NAPiSY.info